Wednesday, 30 September 2015

What colour is my Autumn? / Jakiego koloru jest moja jesień?

It depends. While beading red raspberries I wanted something different to relax my eyes. Little did I know how much different. I had a deep need to stitch something dark and shiny. That's how this "Lake in the forest" came to life.
To zależy. Podczas szycia malin potrzebowałam jakiejś odmiany dla zrelaksowania oczu. Nie przypuszczałam, że aż takiej odmiany. Miałam głęboką potrzebę szycia czegoś ciemnego i z błyskiem. Tak powstało "Jezioro w lesie"
And yes, my eyes were resting during the process. Why? Because it was almost impossible to see anything so I was sewing "from memory".
I naprawdę moje oczy przy nim odpoczywały. Dlaczego? Bo trudno tu było zobaczyć cokolwiek, więc szyłam "z pamięci".
 I used this rich silk jacquard for the background, dupioni silk for the lake and simple black shapes of trees. So when it came to quilting I was just going through imaginary branches.
Tłem jest cudowny jedwabny żakard, jezioro to jedwab typu dupioni, do tego proste czarne drzewa. Gdzy przyszło do pikowania, szyłam po prostu gałęzie drzewa bardziej  z wyobraźni niż tego pod maszyną.
Can you see which one trees are quilted? It is better seen from the back:
Widzicie, które drzewa są wypikowane? Z tyłu będzie łatwiej:
The first 3 trees are quilted. I went this way through all three rows and sticked to the same method for beading.
Pierwsze trzy. I dalej tak samo w kolejnych rzędach, a potem przy koralikowaniu.
And yes, the lower part is filled with small embroidered leaves. It was fun to work without following the exact place for a bead or leaf. But when I finished it (by this time the raspberries were already forgotten) I needed something lighter and more joyful. Let's say something like this:
Tak, w dolnej części są haftowane listki. Bradzo przyjemnie się tak szyje, gdy nie trzeba precyzyjnie pilnować miejsca, w którym koralik ma wylądować. Ale kiedy skończyłam ( a o czerwieni malin już zdążyłam zapomnieć), zapragnęłam czego jaśniejszego i weselszego. Na przykład czegoś w tym rodzaju:
You think I'm crazy, right? Not so, it is just the beauty of working in small formats. Both of the pieces are relatively small - "Lake in the forest" is 16 x 14 inches, "The red tree" is 11 x 14, this way I can switch from mood to mood relatively quick.
Myślicie, ze jestem szalona, prawda? Nie, to po prostu uroda pracy w małym formacie. Obydwie tkaniny są stosunkowo małe - "Jezioro w lesie" ma 40 x 35 cm, a "Czerwone drzewo" 28 x 35, w ten sposób mogę sobie dowolnie skakać po nastrojach.
So it seems that my Autumn longs for dramatic colours. And many small stitches, beads or leaves.
Wygląda więc na to, że moja jesień chce kolorów dramatycznych. I dużo drobnych ściegów, koralików, listków.
Yes, the leaves are 3D. I thought it may be a good thing if some of them will fall with time.
 Tak tak, listki są trójwymiarowe. Pomyślałam sobie, że to nawet fajne jak z czasem jakiś opadnie.
And no, it isn't that the next work has to be black for a change. I have some commissioned trees in the queue and they have to be green :) But to top this post with this dramatic palette I have to show you what a nice dark collection of prints I developed on the "Lake in the forest" idea:
I to nie jest tak, że następne praca znowu dla odmiany będzie czarna. W kolejce już czekają zamówione drzewa i one muszą być zielone :) Ale żeby pozostać w klimacie kolorów dramatycznych, pokażę Wam, jaką ładną kolekcję printów zbudowałam na bazie "Jeziora w lesie":

I won't tire you with my Christmas productions but anyone interested, please stay tuned to the Christmas section of my shop - I keep adding new items big and small.
Nie będę Was męczyć moimi świątecznymi produkcjami, ale jeśli ktoś jest zainteresowany to zapraszam do sekcji Christmas w moim sklepie - ciągle dodaję różne rzeczy większe i mniejsze.


Wednesday, 23 September 2015

Raspberry Hills / Malinowe wzgórza

So the raspberries aren't that shining but they seem rather strong and powerful (and a bit patriotic considering these are the colors of Polish flag).
Maliny okazały się nie być zbyt świecące, raczej intensywnie czerwone (i zaskakująco patriotyczne).
Another kitchen landscape completed. And I thought it is a good occasion to reveal some details of the whole concept. As you know, I take the pictures of actual foods/veggies and I show them along the textile works. For example, the picture of blueberries and blackberries looked like this:
Kolejny pejzaż kuchenny do kolekcji. Pomyślałam sobie, że to dobra okazja do objaśnienia całej koncepcji. Jak zauważyliście, uszyte smakołyki pokazuję zazwyczaj w towarzystwie zdjęć, na których widać prawdziwe owoce czy warzywa. Na przykład moje jagody i jeżyny wyglądały tak:

Sometimes I make the artwork exactly the same as picture, sometimes differently. What I find interesting is the fact that the first is the kitchen "scene" I see in my mind. Then I look for the "actors" to take a visual note of this idea. When it comes to "translating" it into fabrics, I look at the picture and if I still like this idea I go for it. If my mind is changed I make it differently (because I've got "a better idea"). To simplify - it's not that I took a nice picture and then wanted to sew it. Last year I prepared this scene with pears:
Czasami uszyta praca wygląda tak samo, a czasami nie. Ale to nie jest tak, że robię zdjęcie jakimś produktom i potem staram się je tak uszyć. Punktem wyjścia jest scenka kuchenna, która pojawia się w mojej głowie. Następnie szukam do niej "aktorów", ustawiam ich i robię zdjęcie, które jest formą wizualnej notatki.  Gdy dojrzeję do przełożenia tej scenki na tkaninę, patrzę na zdjęcie - jeżeli nadal pomysł mi się podoba to go szyję, a jak mam jakiś "lepszy" to zmieniam. Jednym słowem - to nie jest tak, że zrobiłam ładne zdjęcie i potem chcę je uszyć. W ubiegłym roku ułożyłam taką scenkę z gruszkami:
Lovely picture, isn't it? In fact it was more about the bowl than the pears. And here we are in the pears' season again and they are so yummy that I decided it is a good moment to come back to this idea and make it into fabrics. Guess what? Now I see it differently:
Zdjęcie ładne, prawda? Tak naprawdę bardziej chodziło mi o miseczkę niż gruszki. A w tym roku, gruszki takie pyszne, że od razu zachciało mi się je szyć. I co? I teraz widzę to trochę inaczej:
It is just the beginning, but you see what I mean. As for the raspberries, I couldn't decide if I want them in cream or as a "mountain" on the plate (as seen HERE).
To dopiero początek, ale widzicie co mam na myśli. A jeśli chodzi o maliny to nie mogłam się zdecydować czy chcę je w śmietanie czy jako "górę" na talerzu (tak jak TUTAJ).
Finally decided on the hills with extra two for a cream :)
Stanęło na wzgórzach, a dwie do śmietanki :)
If you wonder how my eyes react for such a mass beading in red I would say that they are weird - they ask for relax which in this case is... another intense beading but in different colour :)
Jeżeli ciekawi Was jak moje oczy reagują na naszywanie dużej ilości czerwonych koralików to przyznam, że dziwnie - odpoczynku szukają w... dużej ilości koralików innego koloru :)
But my main interest stays in kitchen. I'm getting ready for new workshops at "Szkoła Patchworku" and some kitchen landscapes will be involved. I've also discovered a bigger kitchen project started last year and screaming for my attention. This one was inspired by kitchen utensils:
Ale moje zainteresowania obecnie pozostają w kuchni. Przygotowuję się do nowych zajęć w Szkole Patchworku i kuchenne tematy będą już w październiku (co, gdzie, kiedy sprawdźcie TUTAJ). Przypomniałam sobie też o większej kuchni zaczętej w ubiegłym roku i domagającej się odrobiny uwagi. Tę zainspirowały kuchenne utensylia:
I named it "My Italian kitchen" and would love to have it finished, it's quite promising:
Nazwałam ją "Moja włoska kuchnia" i chętnie miałabym ją już skończoną bo zapowiada się obiecująco:
Does it all look like a total mess? Nooo, at some point all the kitchen dots will be connected. As for now I managed to connect the kitchen with Christmas ornaments - via teapots :)
Czy macie poczucie chaosu? Niepotrzebnie, w pewnym momencie to wszystko razem połączy się w logiczną całość. Na razie połączyłam kuchnię ze świątecznymi ornamentami - za pomocą czajniczków :)

Wednesday, 16 September 2015

Urban landscapes / Pejzaż miejski

I'm a city girl so as much as I love nature, I can see the poetry in urban landscapes too.
Jestem zdecydowanie miejską dziewczyną, co oznacza, że oprócz miłości do natury, dostrzegam też poezję w krajobrazie miejskim.

My "Sunrise in the city" has nothing in common with my city, but a lot with a moment when the first rays of light start jumping through the big, grey buildings.
Mój "Wschód słońca w wielkim mieście" nie ma nic wspólnego z moim miastem, ale wiele z tym momentem gdy pierwsze promienie światła zaczynają przebijać się przez wielkie, ciemne budynki.
 I love this very beginning of the day so this piece is, sort of, the sum of all the urban sunrises I've experienced.
Uwielbiam ten prapoczątek dnia i, w pewnym sensie, ta praca stanowi sumę wszystkich moich miejskich poranków.
And the best part is that every morning, no matter the weather, there's always this magical moment of pink light. Yes, even grey days start with a minute of pale pink light.
A najciekawsze jest to, że każdego ranka, bez względu na pogodę, zawsze jest taki magiczny moment różowego światła. Tak, nawet te szare dni zaczynają się bladoróżowym światłem.
And if you wonder - yes, I love to get up that early :) Sometimes just to observe the sunrise.
I jeśli zastanawiacie się, to tak, uwielbiam wstawać tak wcześnie :) Czasami tylko po to, by popatrzeć na wschód słońca.
 Unfortunately I can't fly on the pink cloud all the time - there are some earthy projects calling my name. Don't worry, I won't be singing Christmas carols yet. But if you want genuine handmade projects ready on time, you have to start really early. And we are in the mid of September already...
Niestety nie mogę fruwać sobie na różowej chmurce cały czas - bardziej przyziemne projekty wzywają. Nie, nie zaczynam jeszcze kolędować. Ale prawda jest taka, że żeby zdążyć ze świątecznymi pomysłami na czas, trzeba naprawdę wcześnie zacząć. A tu już połowa września...


Wednesday, 9 September 2015

Kitchen landscapes revisited / Kuchenne krajobrazy raz jeszcze

I'm afraid that I totally neglected my kitchen this summer. I mean textile kitchen of course. But I missed it terribly and collected some yummy ideas to stitch and... this "Summer breakfast" is the only kitchen related piece I managed to complete.
Wygląda na to, że tego lata zupełnie zlekceważyłam tematy kuchenne. W sensie szycia oczywiście. Bardzo się za nimi stęskniłam i już mam zgromadzone mnóstwo nowych, apetycznych pomysłów i... jak na razie uszyłam tylko takie "Letnie śniadanie".
I'm not sure if it is well balanced breakfast but these are the ingredients which came to my mind while thinking about fresh and crispy morning table. Some of you may remember another artwork based on the same concept - see it HERE. This time instead of long veggies I went for cutlery :)
Nie jestem pewna, czy to dobrze zrównoważone śniadanie, ale takie właśnie składniki przyszły mi na myśl o świeżym, letnim porannym stole. Kiedyś już uszyłam podobny krajobraz - zobaczcie TUTAJ. Tym razem zamiast długich warzyw zdecydowałam się na sztućce :)
And the veggies I preferred sliced :)
A warzywa wolałam pokrojone :)
While searching my blog (yes, it works like a diary for my works) I realized that I didn't show you one of the kitchen pieces from the last summer - blueberries and blackberries:
Podczas przeszukiwania blogu (tak, używam go jako dziennika swoich prac), zorientowałam się, że nie pokazałam Wam moich czarnych owoców z ubiegłego lata - jeżyn i jagód:
Seems that the black ones love to shine :)
Jeżyny, zdaje się, lubią błysnąć :)
So this year I'm going to try raspberries - will they shine too?
W tym roku biorę się za maliny - ciekawe, czy też zaświecą?
Staying in the kitchen mood now I transformed my "Good wife" into prints - for all those who want to manifest that they cook with love :)
Pozostając w nastroju kuchennym przełożyłam "Dobrą żonę" na wersję drukowaną - dla tych wszystkich, którzy chcą zamanifestować swoją miłość do gotowania :)

Wednesday, 2 September 2015

Concerto grosso / Concerto grosso

The roots of this art quilt are deep in my artistic past. Let's say roughly 20 years ago I made a piece which now is only in a fragment:
Korzenie mojej najnowszej makatki sięgają zamierzchłej przeszłości. Lekko licząc 20 lat temu uszyłam obrazek, z którego został już tylko kawałek:
Back then I was a young mother of a little daughter, saying "good bye" to paper dolls (my eternal love) and "welcome" to the real dresses for a real doll. Officially I was mastering my hand applique skills, but subconsciously I saw a bigger thing - the beginning of a big concert to play.
Byłam wtedy młodą mamą małej córeczki i w ten sposób żegnałam się z życiową pasją ubierania papierowych laleczek (we własnej produkcji papierowe kiecki), a witałam świat prawdziwych sukienek dla żywej lalki. Niby uczyłam się wtedy trudnej sztuki aplikacji ręcznej, ale podświadomie szykowałam się do czegoś większego - początku dużego życiowego koncertu, który właśnie zaczynałam grać.
I wasn't very happy with the finished quilt but the amount of handwork involved and sweet memories made me to keep at least the main part of it. When I went through this piece recently, I had to smile to myself because now I know what concert I forecasted - concerto grosso!
Z efektu końcowego nie byłam zbyt zadowolona, ale ilość włożonej weń pracy i słodkie wspomnienia kazały mi zatrzymać przynajmniej tę najważniejszą część. Ostatnio przypadkiem wpadła mi  w ręce i musiałam się uśmiechnąć, bo już wiem, jaki koncert zapowiadała - concerto grosso!
The name of this complicated 18th century music form describes perfectly the sum of family life tasks taken and accomplished by an average woman.
Nazwa tej skomplikowanej, XVIII wiecznej formy muzycznej to idealne określenie sumy wszystkich codziennych wyzwań podejmowanych w ramach życia rodzinnego przez większość kobiet.
If you are like me, you want it all - clean clothes, homemade dinners, watered flowers
Jeżeli jetseście takie jak ja to chcecie mieć wszystko - czyste ubrania, domowe obiady, podlane kwiaty

and good books read.
i przeczytane książki.
Not to mention some other thing filling our daily blurry mosaic :)
Nie wspominając o paru innych drobiazgach składających się na codzienną, lekko mglistą mozaikę :)
And I like to get it done like a virtuoso, of course - crazy looking, but nevertheless, just like playing my very own concerto grosso, no sweat involved :)
I oczywiście chcę grać ten koncert jak wirtuoz - lekko szalony, ale zawsze, czysta radość grania, bez kropli potu.
I've had fun making this piece. And felt rather "trendy" while watching "The Homesman", although  Hilary's Swank beautiful textile piano is of a better brand :)
Miałam dużo zabawy przy szyciu tego obrazeczka. I poczułam się "na czasie" oglądając "Eskortę", chociaż szmaciane pianino Hilary Swank jest znacznie lepszej marki :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+