Saturday, 28 February 2015

Auriculas Theatre / Teatr wiosny zaprasza

 I had to put Auriculas into the title just in case you wouldn't recognize them in the picture :) So, it is not that I was going to sew hen ornaments but instead switched into primroses. No, the idea of this art quilt was born 3 years ago, when I learned about Auriculas Theatres.
Anglicy mają taką piękną tradycję prymulkowych teatrzyków. I to nie jest tak, że miałam szyć kury, ale zmieniłam zdanie i machnęłam prymulki. Nie, ten pomysł urodził się 3 lata temu, jak dowiedziałam się o tych kwiatowych teatrach.
I guess, the first time I saw it was in Janet Haigh's book (take a look at her blog where is even more about her take on this subject). But then came the book about Mrs Delany and her lovely flowers or wonderful gentle author's Spitalfields blog posts. So the idea was born and seemed easy to do.
Pierwszy raz chyba z książki Janet Haigh (ale jeszcze więcej ma na blogu). Ale potem też z książki o Pani Delany i jej botanicznych kreacjach, no i na pewno z londyńskiego bloga o Spitalfields. Tak więc pomysł był i wydawał się prosty do zrobienia.
Unfortunately I got stuck. I liked the simple arrangement of the pots with flowers but somehow couldn't find "my way" for the whole scene. And every year at the end of winter I was pulling this project, thinking and... putting it back. This year it finally sparked.
Ale niestety utknęłam. Podobała mi się taka aranżacja doniczek, ale nie widziałam całości. I co roku, pod koniec zimy, wyciągałam to, przyglądałam się i...  odkładałam z powrotem. W tym roku wreszcie zaiskrzyło.

I wanted it to be theatre but the light one, more a musical but still in the theatre's setting.
Chciałam teatru, ale lekkiego, raczej musical niż dramat.
With light, airy curtain created mostly by quilting, many layers of quilting:
Z delikatną, zwiewną kurtyną, uzyskaną za pomocą pikowania:

And with a star on the first plan
No i z gwiazdą na pierwszym planie
Yes, you see it right - this part is quilted with golden thread :)
Tak, dobrze widzicie - ta część jest pikowana złotą nicią :)
We are almost there
No już prawie
Now the handwork part and here it is:
Jeszcze tylko ręczna robótka i oto jest:
Ladies and gentlemen, welcome to my "Auriculas Theatre"! And yes, the lower part isn't flat :)
Szanowni Państwo, witajcie w moim "Teatrze Wiosny"! Tak, tak, dolna część nie jest płaska :)
This effect was done by the quilting with a little help of hand embroidery stitches
Osiągnęłam to głównie pikowaniem i podkreśliłam hafcikiem
This wave adds some feeling of a light, spring wind
Ten falujący dół daje wrażenie lekkiego, wiosennego podmuchu
So, welcome Spring! Yes, I feel it already - stitching flowers (see them HERE)
No to witaj Wiosno! Ja ją już czuję - szyję kwiaty (zobaczcie je TUTAJ)
and to eat greens (or at least to dream about them - this pillow may help!).
jem zielone (albo śnię o tym - taka poduszka bardzo pomaga!).
And yes, there are some hens on the horizon :)
No i widać jakieś kury na horyzoncie :)

Saturday, 21 February 2015

Fragile Art / Porcelana

No, it was not done on purpose. When I reached to the cupboard for this cup (it was the best match to my piece) it turned out to be broken. As we didn't have any earthquakes lately (as if we've ever had) it had to be my high concentration and a bit too intense work put into this "Porcelain" art quilt. Now you know why I don't make portraits :)
Nie, nie zrobiłam tego celowo. Kiedy sięgnęłam do kredensu po najbardziej pasującą filiżankę, okazało się, że jest ona pęknięta na pół. Ponieważ nie było tu ostatnio żadnego trzęsienia ziemi (nie to, żeby kiedykolwiek było) to musiał być efekt mojej maksymalnej koncentracji i intensywnego skupienia przy pracy nad "Porcelaną". Teraz już wiecie, dlaczego nie szyję portretów :)
You know the story behind it, right? If not - look HERE. As this meticulous handwork may not be quite visible in this picture, I will support you with some details:
Pamiętacie, skąd się wziął pomysł na tę tkaninę, prawda? Jeżeli nie - to TU sobie przypomnijcie. A ponieważ nie dość dokładnie widać całą tę moją dłubaninę na zdjęciu ogólnym to podsuwam zbliżenia i detale:
Milosz's "Song on porcelain" is about war, but hearts and houses don't need a war to be broken. Fortunately there is time which does its mending job just as I did it with my stitching.
Miłoszowska "Piosenka o porcelanie" jest o wojnie, ale serca i domy nie potrzebują wojny, aby pękać. Na szczęście jest czas, który potem to wszystko ceruje, trochę tak jak ja z moimi hafcikami.

I wanted to have this piece finished before I go to other poetic projects. And I've got some nice ones so can't wait to start working on them, but it is too early to say anything more. So take another look on this one:
Bardzo chciałam skończyć tę pracę zanim przejdę do innych poetyckich projektów. A kilka mam w zanadrzu i nie mogę się już doczekać, kiedy się nimi zajmę, ale na razie nic więcej nie powiem. Popatrzcie jeszcze na ten:
and another:
i jeszcze:
and don't forget that there is also this short documentary with me actually stitching it:
 https://www.youtube.com/watch?v=xLYCttICZ-I
Of course I had to make some breaks in this intensive labor so there are some small new artworks too. Like this one:
i pamiętajcie, że nawet zostałam uwieczniona przy szyciu właśnie tej pracy:
 https://www.youtube.com/watch?v=xLYCttICZ-I
Oczywiście musiałam sobie robić przerwy w tym mozolnym szyciu, więc są też małe tkaninki, jak na przykład ta:
Ok, it's a teaser, or rather just the beginning of this happy Spring umbrella:
No może aż tak prościutkie to nie, bo to właściwie tylko początek tej wesołej wiosennej parasolki:
It is really small - 10 x 13 in and with very little of rain
Jest naprawdę mała - 26 x 32 cm i z małym deszczykiem
In fact, I had an idea for a print and needed some role model :) The print is more colorful and really looks like "Happy Umbrella" - see by yourself HERE.
And yes, I made the first prototype for my new hens. Have to work on the details but one thing is for sure - this time it will be Three French Hens hanging decor!
Tak naprawdę, to miałam pomysł na druk i potrzebowałam modelki :) A druk jest jeszcze bardziej kolorowy i naprawdę wygląda jak "Happy Umbrella" - zresztą zobaczcie sami TUTAJ.
I oczywiście zrobiłam pierwszy prototyp nowego modelu kurek. Jeszcze trochę pracy przy detalach, ale jedno jest pewne - tym razem będą to wiszące, francuskie Trzy Kurki!

Saturday, 14 February 2015

Birds of a feather flock together / Moje ptaszki

If you wondered what has happened with my birdhouse' ideas mentioned in THIS POST - here is the answer. All the birds  landed in their big house. As you can see they have a room with a view :)
Jeżeli zastanawialiście się, co z ptasimi domkami, o których pisałam TUTAJ - macie odpowiedź. Wszystkie ptaszki wylądowały w jednym, dużym domu. I mają pokój z widokiem :)
Seems that they like it. I'm only afraid so they won't take beads for the seeds.
Wygladają na zadowolone. Boję się tylko, żeby nie wzięły koralików za ziarenka.
The birdhouse hangs on my wall but I made some prints out of it, so the birds can easily fly to the whole world :) Go see them HERE and alarm all the bird lovers from your neighborhood!
Ptasi dom wisi na mojej ścianie, ale uwieczniłam go w formie druków, więc ptaszki mogą swobodnie fruwać po całym świecie :) Zobaczcie TUTAJ i powiedzcie wszystkim fanom ptaków w okolicy!
As you know I've stitched some birds in the past (look HERE) but not in such a quantity. Except... the hens, of course :) I made a lot of them but didn't realize that my flock is almost gone. Here is what's left:
Jak wiecie, szyłam już wcześniej ptaki (na przykład TUTAJ), ale nigdy w takiej ilości. No, chyba że... kury. Tych zrobiłam mnóstwo, a teraz okazuje się, że prawie ich już nie mam. Tyle zostało z mojej fermy:
Not much, right? Fortunately I've got some nice friends who supply me with beautiful hen inspirations:
Nie za dużo, prawda? Na szczęście moi przyjaciele pilnują, by nie zabrakło mi kurzych inspiracji:
The hen on the left was brought by Santa and made by Polish woodworker Janusz Drapała. And the other one was crocheted especially for me as a Birthday present. I love them both! They look at me every single day and I know I have no choice - gotta go and make some new hens :)
Kurę z lewej przyniósł Mikołaj, a zrobił polski artysta Janusz Drapała. A ta druga zrobiona została na szydełku specjalnie na moje urodziny :) Uwielbiam je! Obie codziennie na mnie patrzą i już wiem, że nie mam wyjścia - trzeba szyć nowe kury :)

Saturday, 7 February 2015

Where do you get your fabrics from? / Skąd bierzesz tkaniny?

This is one of the most frequent questions I've been asked - "where do you get your fabrics from?". Of course I don't have any secret source for fabrics. I guess it is the way I use them which makes the impression that my fabrics are something special. So I decided to show you this way using an example of this experimental "Birch Forest".
To jedno z najczęściej zadawanych mi pytań - "a skąd bierzesz tkaniny?". Oczywiście nie mam żadnego sekretnego źródła ze szmatkami. Myślę, że  to raczej sposób, w jaki operuję tkaninami, stwarza wrażenie, że
mam ich mnóstwo i wszystkie bardzo ciekawe. Postanowiłam pokazać Wam jak to robię przy okazji małego eksperymentu z "Brzozowym Laskiem".
Here is what I started with. I wanted to make a small art quilt with birches and needed greens for the leaves, brown for the background and black & white for trunks. Brown and b&w was easy, but the greens are always a problem. As I wanted this to be "experimental" I didn't want to use my most favortie greens. Instead I used the least favorite ones.
To mój punkt wyjścia. Chciałam uszyć mały brzozowy lasek, więc potrzebowałam  zieleni na liście, brązu na tło i czarno-białych pni. Brąz i czarno-białe były proste, z zieleniami zawsze kłopot. A ponieważ ta praca miała mieć charakter eksperymentu, nie chciałam "marnować" swoich najcenniejszych zieleni. Więc wzięłam te najmniej lubiane.
I stitched them roughly just to built an upper part green. And joined it with brown.
Zszyłam wszystkie razem byle jak, tak, by stanowiły zieloną górną część. I połączyłam z brązowym dołem.
You see? After adding white trunks it is still not very promising, at least not what I wanted for the birches.
Widzicie? Po dodaniu białych pni, nadal nie wygląda to jakoś specjalnie, nie o taki brzozowy efekt mi chodziło.
The next step was to square it up to get an idea for the actual size and look of the quilt. And to decide where more greens is needed to get the awaited result.
Wyrównałam brzegi, żeby już wyraźnie widzieć wyłącznie kompozycję całości. I żeby zobaczyć gdzie czego brakuje.
Now, that's better, don't you think? So the rest is for the quilting.
Teraz lepiej, prawda? No to resztę załatwiło pikowanie.
Black and white quilting lines blended the greens.
Czarne i białe linie pikowania dosłownie i optycznie zmieszały zielenie ze sobą.
And to make it more "leafy" we just need some beads. Here they come:
Do uzyskania bardziej "liściastego" efektu wystarczy użyć koralików. Oto i one:
And yes, I made some holes in the bright green patches to create some irregular shapes and to see through the layers of trees. So, in fact I used 6 different (and not-so-pretty) green fabrics to create an impression of rich green birches' forest.
Tak, i wycięłam kilka dziurek w jasno zielonych plamach, żeby troszkę postrzępić kształty i pozwolić zagrać kolorom ze spodu w prześwitach. W sumie użyłam 6 różnych (i nie najciekawszych) odcieni zieleni, które razem zagrały jak jedna wielka bogata plama zieleni brzozowego lasu.

You may wonder what do I needed this experiment for. Oh well, as I'm thinking about my next workshop with a tree theme I need to have some samples for showing my students all the different techniques for achieving desired results. And the best excersise for this is testing them first myself.
And for those who like my trees but aren't that eager to stitch them themselves - you are always welcome to look through my shops:
A po co był mi ten eksperyment? To w ramach przygotowań do następnego kursu w Szkole Patchworku, tym razem o szyciu drzew. Chciałabym pokazać uczestnikom wielość sposobów, na jakie można drzewa szyć i który z nich wybrać, aby osiągnąć pożądany efekt końcowy. No to najpierw ćwiczę na sobie :)
A tych, którzy lubią moje drzewa, ale niekoniecznie sami chcą je szyć, serdecznie zapraszam na zakupy:
This one, framed Green Tree you may find HERE but there are also some tree prints HERE :)
To oprawione "Zielone Drzewo" w oryginale znajdziecie TUTAJ, a nadruki TUTAJ :)


Friday, 30 January 2015

Plant a tree / Posadź drzewo

Yes, it is tree time here! And testing new idea of professional framing my small textile artworks. Just look:
Tak, czas na drzewa! I próby nowego sposobu ekspozycji małych form - profesjonalna oprawa. Tylko spójrzcie:
This Silver Tree is about 12 x 13 cm (5 x 5.5 in) heavily quilted, embroidered and beaded. And now see this little jewel framed:
To Srebrne Drzewo ma ok. 12 x 13 cm i jest dość intensywnie pikowane, haftowane i jeszcze koralikowane. A teraz zobaczcie ten klejnocik oprawiony:
Shining like a star, right? It is available for sale HERE with definitely more to come :)
It has to be something in the air for trees because at my last workshop this past Saturday I was asked to carry the one about trees. That's sounds perfect - I love making trees and it feels good to share my ideas with the students. As for the students - see the houses they created last Saturday:
Błyszczy niczym gwiazda, prawda?  Jest już do kupienia TUTAJ i na pewno za nim pójdą inne :)
Musi być coś "drzewnego" w powietrzu, ponieważ na ostatnim kursie w minioną sobotę zostałam poproszona o poprowadzenie kursu z szycia drzew. Świetny pomysł - uwielbiam szyć drzewa i będzie mi bardzo miło podzielić się swoją wiedzą na ten temat z moimi kursantkami. A co do kursantek - zobaczcie, jakie domki uszyły w sobotę:
You can read their impressions HERE and HERE and I can tell you that there's nothing like seeing your students addicted to creating:
Wrażenia uczestniczek znajdziecie TUTAJ i TUTAJ, a ja powiem Wam, że uwielbiam patrzeć jak moje uczennice zatracają się w procesie tworzenia:
They are so eager to learn and to know all the "secrets" (there are none - it is just the way I make art quilts). No single leaf go unnoticed :)
Bardzo się garną do nauki i chcą poznać wszystkie "sekrety" (a tu nie ma sekretów - to tylko kwestia mojego sposobu tworzenia tych tkanin). Żaden listek nie przemknie niezauważony :)
In April we'll be planting trees and in May - gardens. And all this will happen in our dear "Szkoła Patchworku".
As for the birds from the last post - well, they keep... multiplying!
W kwietniu będziemy sadzić drzewa, a w maju - całe ogrody. Szczegóły jak zwykle w naszej kochanej "Szkole Patchworku".
A jeśli chodzi o ptaszki z poprzedniego postu - no cóż... mnożą się!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+