Sunday, 28 June 2015

From barn to castle / Od stodoły do zamku

Does it look familiar to you? If not, don't worry - it took me many hours of constant working on this background until I realized that I did something like this earlier before.
Czy coś Wam to przypomina? Jeśli nie, to nic nie szkodzi - mnie potrzeba było wielu godzin pracy nad tym tłem, zanim uświadomiłam sobie, że kiedyś już coś podobnego szyłam.
Yes, I mean my "Old Barn" (see it HERE). I found it pretty funny that I use the same filling for the background no matter if it is a barn or a castle.
Tak, mam na myśli "Starą stodołę" (zobaczcie TUTAJ). Wydało mi się to bardzo zabawne, że w podobny sposób wypełniam tło, niezależnie od tego czy to stodoła czy zamek.
Even if it is "The Golden Castle":
Nawet jeśli to "Złoty zamek":
But the best part was yet to come.
Ale najlepsze było jeszcze przede mną.
When the castle was almost done, it downed on me that some years ago I received a beautiful wooden frame made out of ... old barn bars.
Kiedy zamek był już prawie gotowy, uświadomiłam sobie, że kilka lat temu dostałam w prezencie przepiękną ramę z desek pochodzących z... najprawdziwszej starej stodoły.
I loved this, rather big (23.5 x 23.5in) frame from the first sight. But I knew it has to be something special to put into it so was waiting patiently for a good idea. As we can see, the idea didn't come but the proper artwork - yes.
I also took my chance to compare my barn with the real barn stuff :)
Zachwyciła mnie ta, raczej duża (60 x 60cm) rama od pierwszego wejrzenia. Ale wiedziałam, że muszę wymyślić na nią coś ekstra, więc spokojnie czekałam na pomysł. Jak widać, pomysł nie przyszedł, ale odpowiednia praca i owszem.
Skorzystałam też z okazji, żeby porównać moją stodołę z kawałkiem takiej prawdziwej :)
So, if you ever get any beautiful frame with no clue what to do with it just show it to me and... the rest will follow!
A więc jeśli kiedykolwiek dostaniecie jakąś piękną ramę nie mając pomysłu jak ją wykorzystać, po prostu pokażcie mi ją i ... reszta sama się zrobi!




Sunday, 21 June 2015

Summer flower power go! / Letnia inwazja kwiatowa

So I came back to my kitchen gardens and made some more of them.
No to wróciłam do swoich ogródków kuchennych i zrobiłam kilka nowych.
They are not mounted on canvas (just ready to frame)
Tym razem nie montowałam ich na niczym (można je oprawić jak się chce)
 and slightly different but who guess what is the main difference?
i są troszkę inne, ale kto widzi najważniejszą różnicę?
It may not be so obvious so let me tell you. The next kitchen garden I made after the first one was with lilacs (well, sort of)
To może nie być takie oczywiste, więc pozwólcie, że Wam sama powiem. Kolejny ogródek, który zrobiłam po tym pierwszym, miał być z bzami (umówmy się, że to bzy)
And you know what? I didn't like it. Why? Because of the tulle:
I wiecie co? Nie polubiłam go. Dlaczego? Przez tiul:

Believe or not but it happens almost every time - I hate tulle in my artworks. So why do I have them? Because they are lovely - delicate, in wonderful colors and very helpful in some projects. I bought them myself, many years ago and probably will have them forever because just when I start using them I don't like to see tulle in my pieces. How weird is this? So the new summer bouquets are without any tulle. And this poor unfinished lilac has its own life in prints (the link to my print shop is on the right bar now):
Nie uwierzycie, ale tak jest prawie za każdym razem - nie lubię tiulu w swoich pracach. To po co go tam wsadzam? Bo tiule są super - delikatne, w cudownych kolorach i dają wiele nowych możliwości. Kupiłam je sobie sama, wiele lat temu i będę chyba miała już na zawsze bo jak tylko ich do czegoś użyję to już mi się nie podoba mieć w pracy tiul. Raczej dziwne, prawda? W każdym razie te nowe letnie bukiety już są bez żadnego tiulu. A biedny bez ma swoje nowe, "drukowane" życie (teraz link do mojego sklepu z drukami znajdziecie na pasku z prawej strony):
And, as usual, when my colorful little gardens were done I was left with three empty pots:
A mnie, jak zwykle, po zrobieniu tych małych, kolorowych ogródeczków, zostały trzy puste doniczki:
Yes, of course they screamed for some flowers too :) Maybe less colorful
Oczywiście, że domagały się jakichś kwiatków :) Może już nie tak kolorowych
but quite pretty anyway :)
ale też ładnych :)
That's how another tiny garden came to life
I tak powstał kolejny mały ogródeczek
And now you better close your computer and go outside to smell the real flower power :)
A teraz już zamknijcie swoje komputery i wyjdźcie na zewnątrz powąchać  tego prawdziwego kwiatowego szaleństwa :)

Sunday, 14 June 2015

Painterly / Malarsko

It turned out that I needed some break from intricacy after completing my Victorian lady. So I went into something totally different - landscape with big spots of color and just a few beads :)
Okazało się, że muszę odetchnąć trochę po żmudnej dłubaninie mojej wiktoriańskiej damy. Więc poszłam w inną stronę - pejzaż z dużymi plamami koloru i zaledwie paroma koralikami :)

What is the most surprising in this art quilt is the background - hand dyed by myself! It happens sometimes but in general it is a rare thing. This time I had a piece of a vintage linen of very high quality so I knew it will take the color very easy and (what's more important) the color will stay there.
Tym co mnie najbardziej zaskoczyło było tło - sama ufarbowałam! Czasem mi się to zdarza, ale baaaardzo rzadko. Ale miałam taki świetny stary len wysokiej jakości i wiedziałam, że nie tylko dobrze przyjmie kolor, ale (co chyba ważniejsze nawet) i że ten kolor na nim zostanie.
 I just wanted to feel like a painter - facing blank canvas and listening to what it wants to be. In this case "blank canvas" looked like this:
Chciałam przez chwilę poczuć się jak malarz - stanąć przed czystym płótnem iusłyszeć, czym ono chciałoby się stać. W tym przypadku "czyste płótno" wyglądało tak:
And it looked like done. The only thing to do, was to quilt it with horizontal lines, add some interesting details and find the title.
Właściwie gotowe. Trzeba było tylko delikatnie wypikować długimi poziomymi liniami, dodać kilka ciekawych szczegółów i tytuł.


It is all done - "Under the blue sun" textile landscape for you to enjoy.
But wait, there is more. The dyed linen in fact was bigger. And frankly speaking I didn't know in which direction I liked it more. So I split it for to narrow pieces and decided to make one horizontal and another vertical. Well, the vertical one causes some problems - it's difficult to show on the picture. So you will see it partially and we're starting from the top:
Zrobione - "Pod niebieskim słońcem" tekstylny pejzaż gotowy.
Ale jest jeszcze coś. Kawałek ufarbowanego lnu był dwa razy większy. I tak naprawdę nie mogłam się zdecydować, czy wolę go poziomo czy pionowo. Więc podzieliłam go na pół i zrobiłam jedną poziomą i jedną pionową. Z tą pionową jest kłopot - ciężko ją pokazać (tak, żeby wszystko zobaczyć) na jednym zdjęciu. No to zrobimy serial, zaczynamy od góry:
Part two:
Część druga:
Now you know we are in the forest. Next part:
Już wiecie, że jesteśmy w lesie. Następna:
Yes, we are almost done, the last part:
Prawie koniec, teraz ostatnia:
And here it is in one piece:
A tak wygląda w całości:
"Golden forest" - hot wave in the woodland. The "blank canvas" here looked like this:
"Złoty las" - fala upałów w lesie. A "czyste płótno" do tego wyglądało tak:

But it is after adding some yellow dyes to this half of the linen piece. Again, quilting is rather simple but I added some gold paint for the leaves and a bit more beads:
Tylko że ten kawałek podfarbowałam jeszcze dodatkowo na żółto. I znowu - pikowanie proste, ale domalowałam złote listki i naszyłam trochę więcej koralików:
 So I didn't make any progress on the artworks already started but sometimes, when your inner painter calls, you just have to listen :)
Czyli żadnego postępu we wcześniej zaczętych pracach nie ma, ale kiedy Wasz wewnętrzny malarz wzywa, trzeba się słuchać :)



Sunday, 7 June 2015

The poetry and patterns / Poezja i wzory

Watch out, she is coming. My dear, unhappy Victorian lady, here she is:
Uwaga, nadchodzi. Moja droga i jakże nieszczęśliwa wiktoriańska dama, wygląda tak:

 

 So this is my take on "Patterns" by Amy Lowell. And now you may want to see how did I come to this. Of course I was cheating you in the last post because she was already present in the garden:
Tak ja zinterpretowałam przepiękny wiersz "Patterns" Amy Lowell. A teraz pewnie chcecie zobaczyć jak to zrobiłam. Oczywiście troszkę Was zmyliłam w poprzednim poście, ponieważ moja dama już była w tym ogrodzie:
She was present from the beginning but not ready to show off. Frankly speaking I wasn't sure about how I want her to look like. But I decided to work on the garden and wait patiently for the proper idea.
Była tam od początku, ale nie nadawała się do pokazania. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co z nią zrobię. Dlatego postanowiłam robić spokojnie ogród i czekać na odpowiedni pomysł.

One thing was for sure - I didn't want to make her a real dress. She thought about herself "...I too am a rare Pattern..." so she needed something special. Then the other famous English woman came to my rescue:
Jedno było pewne - nie chciałam ubierać jej w prawdziwą sukienkę. Sama uważała się za  wyjątkowy wzór, więc zasługiwała na coś specjalnego. Na szczęście inna słynna Angielka przyszła mi z pomocą:
I always thought that this tatooed lady is screaming for embroidery and probably one day I will stitch this idea down (maybe Polonia - with Polish flowers?). But now I used her to fill up my Victorian girl.
Zawsze uważałam, że ta wytatuowana pani aż się prosi o haft i pewnie kiedyś coś takiego zrobię (może Polonia - z naszymi kwiatkami?). Ale tutaj posłużyła mi jako pomysł na wypełnienie swojej wiktoriańskiej koleżanki.

I even checked with my handy dictionary (read - playing cards)  the language of flowers, but daffodils and squills don't have any special meaning for this project so I decided to use flowers randomly. 
Sprawdziłam nawet w podręcznym słowniku ( czyli - moich kartach do gry) język kwiatów, ale kwiaty wymienione w wierszu nie miały jakiegoś specjalnego znaczenia, więc sama użyłam dowolnych.
One of the things I'm particulary happy is garden path. I looked through some pictures of original Victorian gardens to came up with my very own pattern based on one simple "brick":
Szczególną dumą napawają mnie ścieżki. Pooglądałam sobie zdjęcia wiktoriańskich ogrodów i wymyśliłam własny szablon oparty na prostej "cegle":

And here is how the process of building with this brick looked like:
A tak wyglądało budowanie z tych cegiełek:
Now you know everything. I have no clue what Amy Lowell would say about my visualisation of her poetry but I'm quite pleased of how it turned out. She is my second heroine in the (mental) gallery of women in poetry (the first was "Poet in the kitchen" - see her HERE). 
Teraz już wiecie wszystko. Nie mam pojęcia co na temat mojej wizualizacji swojej poezji powiedziałaby autorka Amy Lowell, ale ja jestem całkiem zadowolona. To już druga postać w mojej (mentalnej) galerii kobiet w poezji (pierwsza była "Poetka w kuchni" - zobaczcie ją TUTAJ).
Now I can go back to my kitchen or castles or something else. And I already have a good idea for the print based on this artwork so stay tuned to my print shop HERE :)
A teraz mogę wrócić do kuchni, albo zamków albo jeszcze czegoś innego. Mam już oczywiście fajny pomysł na printy oparte o tę pracę, więc wkrótce znajdziecie je TUTAJ :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+