Wednesday, 17 December 2014

Views old and new / Widoki stare i nowe

Yes, I know, you may be slightly mad at me for not posting for a long time and now posting too much stuff at once. But I hope that upcoming Holidays will give you some time to chew it all slowly :)
It just goes without my control - when I started this serie of small artworks "Windows to the past" I had no clue I will end with the big one too.
Wiem, wiem - możecie się troszkę denerwować, że długo się nie odzywam, a potem tyle rzeczy na raz. Ale idą Święta i na pewno znajdziecie czas, żeby sobie to wszystko powolutku przetrawić :)
Ja po prostu nie mam nad tym kontroli - nie przypuszczałam, że po serii małych okienek "Windows to the past" będę musiała uszyć również jedno całkiem spore:
And you bet it took some time to create :)
I domyślacie się, że to chwilę mi zajęło :)
But to be honest, it all started from ... the barn.
Ale tak naprawdę, wszystko zaczęło się od... stodoły.

And why the barn? Because I saw this picture:
A dlaczego stodoła? Bo zobaczyłam to zdjęcie:
And I read the story behind, and watched this movie and all this reminded of my all time fascination of the views during demolition works in the city. You know, when they remove old apartment buildings and you can still see the flats' structure imprinted on the walls. So I had to make this barn:
I przeczytałam historię i obejrzałam ten filmik i wszystko to razem przypomniało mi, zawsze fascynujący, widok rozbiórek w mieście. Wiecie, kiedy wyburzają jakąś kamienicę i już jej nie ma, ale na ścianach sąsiednich budynków widzimy utrwaloną strukturę jej mieszkań. No więc musiałam uszyć tę stodołę:


Is it strange to see the connection between medieval barn and modern city buildings? Well, not in my mind. While working on this I was going room by room thinking about all those separate livings creating one piece filled with intricate patterns while seen from the distance.
Czy to dziwne widzieć coś wspólnego w średniowiecznej stodole i współczesnej kamienicy? Dla mnie nie.  Szyłam ją "pokojami" i myślałam sobie, o tych wszystkich odrębnych życiach, które, widziane z dystansu, tworzą jedną całość wypełnioną misternymi wzorkami.
So it was about my main works but I have some successes to brag about too :) First of all, I was published again:
Ale oprócz tych głównych moich zajęć mam też kilka nowinek, którymi mogę się pochwalić :) Po pierwsze, znowu znalazłam się w czasopiśmie:
And for the first time ever I am invited by Polish "School of Patchwork" to teach there in January! That's a real challenge for me but I can't wait. I'm going to show some of my works and to invite students to make their own art quilted houses. It's gonna be fun. 
Talking houses - I'm still working on transforming my artworks into prints and here is one block from my "Global Village" on the pillow :
I po raz pierwszy w życiu zostałam zaproszona do występu w warszawskiej "Szkole Patchworku" w styczniu! To wielkie wyzwanie, którego już nie mogę się doczekać. Pokażę trochę swoich prac i zaproszę uczestniczki do stworzenia ich własnych patchworkowych, artystycznych domków. Będzie się działo! 
A jeśli chodzi o domki, to te moje z "Globalnej wioski" przekładam teraz na druki:

Yes, I like the new possibilities concerned with prints. See some more crazy ideas I came up with HERE.
And see the crazy ideas I'm inspiring others to do:
Tak, druki zdecydowanie mnie wciągnęły. Zobaczcie TUTAJ jakie zwariowane pomysły przychodzą mi do głowy.
Ale i ja potrafię zainspirować do szalonych pomysłów:

Imagine my surprise when our talented jewelry maker Krzysztof Ślusarz told me that he loves my dresses so much that he wants to create a piece of jewelry inspired by them. I'm totally blown away by the result and I hope the next will follow. Just to give me an excuse for making more "inspirational dresses" :)
Wyobrażacie sobie moje zaskoczenie, gdy utalentowany jubiler, Krzysztof Ślusarz, zapowiedział, że chce przełożyć moje sukienki na biżuterię. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i mam nadzieję, że to dopiero początek. Przynajmniej mam poważny powód, żeby robić więcej "inspirujących sukienek" :)
I'm so happy because it looks that I made many promising creative connections this year. And there's a big dose of poetry in it.
That's why, instead of Christmas tree, I've got a bit of haiku for you with my artwork based on it.
Merry Christmas! PEACE.
Wygląda na to, że nawiązałam w tym roku kilka ciekawych, twórczych znajomości. I  bardzo mnie to cieszy, ponieważ wyglądają obiecująco. I unosi się nad nimi duch poezji.
Dlatego zamiast choinki mam dla Was małe haiku, które również mnie zainspirowało.
Radosnych Świąt! PEACE.

Wednesday, 22 October 2014

Working on the edge / Na krawędzi

"Little house on the prairie" - this is my newest autumnal folk art quilt. It is small (13 x 16 in), simple, with great colors and fun in the making.
"Mały domek na prerii" - to moje najnowsze dzieło w jesiennych kolorach i folkowym nastroju.  Małe (34 x 41 cm), proste, wesołe.
I wanted to show it to you with other recently finished pieces (much more intricate and detailed) when it dawned on me that you would never guess what was the most demanding part of this simply quilt. It is hard to see it on the pictures and I usually don't show it separately so you may now know that I have a thing for... edges!
Chciałam Wam pokazać jeszcze inne moje jesienne osiągnięcia (troszkę bardziej wyrafinowane), kiedy uświadomiłam sobie, że raczej nie zgadlibyście, co w tej małej pracy było najbardziej wymagające. Trudno to zobaczyć na zdjęciach, a ja też nigdy takich rzeczy nie akcentuję, więc pewnie nie wiecie, że mam hopla na punkcie... krawędzi!

Who would guess that this humble bottom edge was sewed 6 times, with 3 different threads and different stitches to achieve satisfying effect? Am I weird? Well, just a little bit :) It comes from my eternal love for the decorative scrolls/bars we made at school. You know what I mean?
No bo kto by zgadł, że ta skromn dolna krawędź była szyta 6 razy, 3 kolorami nici i różnymi sciegami po to aby uzyskać satysfakcjonujacy efekt? Jestem dziwna? No, może troszkę :) A to wszystko ma początek w mojej miłości do szlaczków. Wiecie jakich, prawda?
Yes, this is my copybook from the first grade. And here is a variety of decorative scrolls from other copybooks of mine:
Tak, to mój zeszyt z pierwszej klasy. A tu wybór szlaczków z innych moich zeszytów:
(BTW - hair styles as a motif win). Those narrow, decorative stripes are my signature - through all the school years, studies till now. Just look:
(na marginesie - różne fryzury jako motyw szlaczka są moje ulubione). Szlaczki to mój znak rozpoznawczy - przez wszystkie lata szkoły, na studiach i teraz jak widać też. Tylko spójrzcie:
These are rather simple but how about this?
Te były proste, ale co powiecie na to?


Of course it is not that I have to add this little adornment everywhere. I use simple binding too. But I love it when there's a space for a bit of this kind of decoration.
Oczywiście to nie jest tak, że zawsze muszę zrobić taką dekorację. Stosuję proste wykończenie lamówką również. Ale cieszę się jak dziecko, gdy okazuje się, że przydałby się jakiś szlaczek.
My "raw edges" are never really raw - I use many layers of stitches, sometimes in different colors, sometimes just different stitches to make it look raw but nice :) And that's why I love making cards - they are a perfect playground for testing possibilities:
Moje "niewykończone krawędzie" nigdy nie są niewykończone - stosuję wiele warstw szycia, czasem w różnych kolorach, czasem tylko różnymi ściegami, tak żeby wyglądało na niewykończone ale ładne :) Dlatego tak lubię szyć kartki, tu można sobie poszaleć i popróbować różnych wariantów:


And here is a good example of similar cards and different edges used for finishing:
A tu dobry przykład bardzo podobnych kartek, ale z różnymi krawędziami:
Endless possibilities and so much fun :)
Nieskończone możliwości i dużo zabawy :)
And now you know that working on the edge doesn't have to be neither dangerous or ...boring :)
Teraz już wiecie, że praca na krawędzi nie musi być ani niebezpieczna ani... nudna :)
My little house is already in the shop and I'm going to make it MUGable - yes, there are mugs with my quilts, check them out HERE :)
Mój mały domek jest już na sprzedaż, a ja idę przerobić go teraz na kubek - tak, są kubki z moimi pracami, zobaczcie TUTAJ :)

Wednesday, 17 September 2014

Heading to Autumn / Ku jesieni

Summer is finished and it was a good one, wasn't it? Warm, sunny and so rich with colors and tastes. I had to capture its fading away:
Lato się skończyło, a piękne było wyjątkowo, prawda? Ciepłe, słoneczne i takie bogate w kolory i smaki. Bardzo chciałam uchwycić ten  moment jego powlnego rozpływania się:
I wanted to make a small, frame-able piece just to say "good bye!" to Summer. But it turned a bit bigger (32 x 44 cm) so I better add a hanging sleeve on the back because it is big enough to hang on the wall on its own. It will be available for sale as soon as I add this sleeve - which means it may take ages :)
As we are heading to Autumn it is time for some changes in the wardrobe, right?
To miała być taka mała "oprawialna" praca, takie "pa, pa!" dla lata. A wyszła ciut większa (32 x 44 cm) i chyba powinnam przyszyć z tyłu tunel do samodzielnego wiszenia. Więc praca będzie na sprzedaż jak tylko ten tunel - w praktyce może oznaczać to wieki :)
Zmiana sezonów oznacza zazwyczaj także duże zmiany w szafie, prawda?
You may remember my previous artwork in the dress form (if not - it is HERE). This year I was contacted by The Woven Tale Press to be included in their September issue. And this inspired me to start a new serie of small home ornaments in the dress forms. It is the first one but more will follow. And the magazine is online and free, waiting for you to read HERE.
Może pamiętacie moją poprzednią tkaninę w formie sukienki (jeśli nie pmiętacie to jest TUTAJ). W tym roku skontaktował się ze mną magazun The Woven Tale Press, żeby umieścić ją we wrześniowym numerze. I to mnie zainspirowało to stworzenia nowej serii takich małych dekoracyjnych ornamentów w formie sukieneczek. To pierwsza z nich, i będzie więcej. A magazyn jest dostępny online, za darmo TUTAJ.
The Summer was fruitful - I used beautiful weather for long hours of hand sewing and finally finished this poor Pomegranate Tree, started so long ago...
Lato było owocne - wykorzystałam piękną pogodę na długie godziny ręcznego szycia i udało mi się wreszcie skończyć moje biedne (bo zaczęte tak dawno) Granatowe Drzewo...
And, as it happens frequently here, there was a side effect of playing with pomegranates for a long time - a new food art piece for my "kitchen landscapes" :)
I, jak to często tu bywa, długie obcowanie z granatami ma swój efekt uboczny - nowe dodatek do moich "kuchennych pejzaży" :)
But the beginning of Autumn brings new temptations...
Ale z początkiem jesieni pojawiają się nowe pokusy...
So I hope it will be same beautiful as Summer. If not - there's always some textile art to make it prettier :)
Także mam nadzieję, że jesień będzie równie piękna jak lato. A jeśli nie - zawsze można sobie pomóc jakąś tkaninką :)

Saturday, 2 August 2014

Little Quiet Village / Mała Cicha

Who wouldn't like to live in a little village? Me :) I'm a city girl which doesn't mean that I don't like little villages - I love them! This new work is a proof.
Kto by nie chciał mieszkać w uroczej, cichej wioseczce? Ja :) Jestem zdecydowanie miejska, ale nie przeszkadza mi to lubić takich wiosek, wręcz przeciwnie - uwielbiam je! A oto dowód;

Many years ago while coming from Germany we drove through some magic villages, with very specific architecture. I remembered the name of the area and some years later we went there to see more.
Wiele lat temu, wracając z Niemiec przejeżdżaliśmy przez takie magiczne wioski, z bardzo specyficzną architekturą. Zapamiętałam nazwę tego regionu i kilka lat później pojechaliśmy tam, żeby zobaczyć więcej.
You see what I mean? All the roofs look like knitted Nordic pullovers. This is the Eastern part of Germany called Lusatia. I was more than sure that one day I will use this idea in my artwork.
Widzicie, co miałam na myśli? Wszystkie dachy jak norweskie swetry w drobne wzorki. To Łużyce. Byłam pewna, że pewnego dnia wykorzystam to w swej twórczości.
This piece is now available in my shop (the real thing) or in printed form (they have bags and pillows now!) here :)
And I took some pictures to show you how I made the trees - a bit differently than usual:
Praca jest do nabycia w moim sklepie (oryginał) albo w postaci drukowanej (polecam zwłaszcza poduszkę!) tutaj :)
A tu jeszcze kilka zdjęć, żeby pokazać jak zrobiłam drzewka, bo nieco inaczej niż zwykle:
Yes, the light circles are trees.
Tak, te jasne kółka to drzewa.
The rest was done with beads :)
A reszta to już koraliki :)



Tuesday, 15 July 2014

Nasturtium Day / Dzień Nasturcji

With the amount of light available right now thanks to the beautiful summer weather, it feels much better to create and sew than to blog about it. But as I saw a nice picture of someone's nasturtium this morning, I decided to make it Nasturtium Day and share one of my latest accomplishments :)
Mając do dyspozycji taką ilość światła jakiej wspaniałomyślnie dostarcza nam tegoroczne lato, postanowiłam wykorzystywać ją raczej na tworzenie i szycie niż pisanie o tym. Ale dziś rano zobaczyłam gdzieś śliczne zdjęcie nasturcji i pomyślałam sobie, że skoro to Dzień Nasturcji to może pokażę swoją :)
This project was waiting for some years now. I hand dyed the background fabric and it told me it wants to be nasturtium's foliage. I said "no problem" and put it aside for the proper moment to come. It came this year.
Pomysł cukrował się kilka ładnych lat. Kiedyś ufarbowałam kawałek tkaniny i rezultat okazał się idealny na liście nasturcji. Odłożyłam do przegródki "nasturcje" i czekałam na właściwy moment. W tym roku nadszedł.
 Just as I finished the flowers' part it turned out that it needs some frame. Now I suspect that much more work was put into frame than into flowers :) But I like the final result and I think it was worth to wait for this "proper time" - working on it was a pure pleasure despite the mass of handwork included.
Gdy tylko uporałam się z częścią kwiatową, okazało się, że potrzebna jest ramka. Z perspektywy widzę, że ramka zajęła mi znacznie więcej czasu i energii niż same kwiaty :) Na szczęście z efektu końcowego jestem zadowolona. I myślę, że warto było poczekać na ten "właściwy moment" - pomysły same się nasuwały, a cały proces szycia, mimo, że dość żmudny, był jednocześnie szalenie przyjemny.
The whole piece is almost square 18 x 17 in. And here are some other views of the frame:
Gotowy obrazek to prawie kwadrat 45 x 42 cm. A tu jeszcze trochę widoków ramki:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+