Thursday, 5 May 2016

Folklore in my gardens / Baśniowe ogrody

Desperately trying to meet some deadlines I'm really happy when I manage to squeeze some little projects just for fun.  So here come the little fairies playing in the night garden. Oh well, I'm teasing you because in fact there are fairies on cards:
Bardzo się cieszę, kiedy w napięty grafik terminów udaje mi się wcisnąć coś małego, ot tak  dla czystej przyjemności szycia. I tak się właśnie wcisnęły  małe wróżki bawiące się nocą w ogrodzie. No, troszkę to podkolorowałam, bo wróżki są osobno na kartkach:
and  "Night in the garden" with just plants.
a "Noc w ogrodzie" to tylko roślinki.
But as garden seems rather magical one can see it as a perfect setting for little fairies, right?
Ale ogród raczej baśniowy, więc dla wróżek wymarzony, prawda?
And as I'm deeply into folklore right now (even wrote an article about traditional Polish folk textiles - go and read it on "Folklore Thursday"), all the dots are connected :)
A ja teraz mocno siedzę w folklorze i baśniwych klimatach, więc wszystko pięknie się ze sobą łączy :)
Of course after this dark, mysterious garden, new idea for the light one was born immediately. So here it is:
 I oczywiście po tym ciemnym, tajemniczym ogrodzie, od razu miałam pomysł na jasny i zwiewny. No to jest:

Both of the gardens are rather small with many little things going in:
Obydwa ogródki są w małych rozmiarach, ale dzieje się w nich naprawdę dużo:

 Which is nothing special as it is May already and gardens are rather busy :)
 Nic nadzwyczajnego, w końcu mamy maj i w ogrodach naprawdę dużo się dzieje :)
I wouldn't mind making a few more but my deadlines are really calling and I have to stay disciplined. So just will end this post with an old meadow which will be given second life as a print soon. Have a lovely Spring all!
Mogłabym poszyć jeszcze więcej takich ogródków, ale ścigam się z czasem i muszę być grzeczna. Więc zakończę starą łąką, która wkrótce dostanie drugie życie w postaci druków. Miłej wiosny wszystkim!


Sunday, 10 April 2016

Autumnal bouquet for Spring / Jesienny bukiet na wiosnę

 Last October my fellow artist Ania Sławińska and I decided to start a common project concerned with flowers. We kept it secret for some time but now we can unveil the whole story. So, the idea was to stitch a portrait of a bouquet of flowers. I asked our friend Basia to make the pretty bouquet for us and... she really went crazy with her creation :)
W pażdzierniku wpadłyśmy z Anią Sławińską na pomysł wspólnego przedsięwzięcia szyciowego związanego z kwiatami. Trzymałyśmy to w tajemnicy, ale teraz już upubliczniamy. Pomysł polegał na tym, żebyśmy obie uszyły portret bukietu. Tego samego bukietu. O zrobienie modelu poprosiłam Basię i trzeba przyznać, że dziewczyna zaszalała :)
I wanted our model to be made by someone else because I wanted it to be same difficult/easy for Ania and me to stitch it. Of course we both didn't expect something THAT difficult :) Anyway, after months of thinking and stitching we did it:
Specjalnie chciałam, żeby to był bukiet zrobiony przez kogoś innego, żeby był równie trudny/łatwy dla nas obydwu. Oczywiście żadna z nas nie spodziewała się, że będzie aż tak trudny :) Ale po kilku miesiącach myślenia i szycia dałyśmy radę.
I'm sure that Ania will share her story about it soon so now I will tell you about mine. It was a very nice and challenging experience. You may not know it but I find it extremely difficult to follow any patterns - it would be much easier if we were supposed to make a bouquet inspired by the model but we wanted to make a portrait. Tough job :)
Ania na pewno wkrótce opowie swoją historię, na razie posłuchajcie mojej. Było to naprawdę bardzo przyjemne, ale jednak wyzwanie. Nie wiem, czy wiecie, ale ja mam kłopot z robieniem czegokolwiek według wzoru - wolałabym uszyć bukiet inspirowany modelem, ale umówiłyśmy się na portret. Ciężka sprawa :)
Another hard part was the set size - we decided on 22 x 30 inches which is quite big for me. But frankly speaking, difficulties like this are very helpful for stretching your brain and working beyond your comfort zone only does good for your artistic development. And the rest was pure pleasure :)
Kolejne wyzwanie to rozmiar - 55 x 75 cm to całkiem spory jak na mnie. Z drugiej strony, te wszystkie "utrudnienia" bardzo pomagają w gimnastyce umysłu i wyjściu poza własne utarte schematy.  A cała reszta to już sama przyjemność :)
Finding the right fabrics and techniques to convey all the different colors and textures of flowers and leaves from Basia's garden was difficult but this kind of difficulties I call "fun" :)
Wyszukanie odpowiednich tkanin i sposobów na przekazanie tych wszystkich kolorów i faktur kwiatów i liści z Basi ogrodu było trudne, ale takie trudności  to cała zabawa :)

I had to use everything - from commercial cottons, through hand dyed cottons, silks, linens and even wool. But it paid of - the real bouquet was very rich and complex and my textile portrait goes this way too.
Musiałam użyć wszystkiego - od bawełny (drukowanej i ręcznie farbowanej) po lny, jedwabie i nawet wełnę. Ale opłaciło się - uzyskałam efekt bogactwa i różnorodności zgodnego z charakterem modelu.
What I liked in the real bouquet was the sunny and optimistic feel of it with all the yellows and oranges juxtaposed with greens and dark burgundy. It was really nice to play with these happy colors in January :)
W rzeczywistym bukiecie najbardziej podobała mi się jego słoneczna kolorystyka - te wszystkie żółcienie i pomarańcze skontrastowane z zieleniami i ciemnym bordem dawały bardzo optymistyczny efekt. Idealne do szycia w ponurym styczniu :)
All in all we succeeded, I guess. It was very interesting to see the other artist approach to the same theme and what other solutions of the common problems can be found. Maybe next time I will be going to stitch a portrait of a bouquet I should set a limit for the number of plants involved? We'll see. And now just to find a florist who might be interested in textile portraits of his/her creations :) But this bouquet is already available as a print, of course here:
Efekt końcowy obie uważamy za sukces. Bardzo ciekawe było zobaczenie jak inna artystka mierzy się z tym samym tematem i jak inaczej można podejść do rozwiązania tego samego problemu. Pewnie następnym razem, jak będę szyła jakiś bukietowy portret poproszę o ograniczenie liczby użytych roślin? No zobaczymy. Najpierw trzeba znaleźć kwiaciarzy, którzy byliby zainteresowani tekstylnymi portretami ich kreacji :) A na razie mój bukiet już jest dostępny w formie drukowanej tutaj:


Thursday, 24 March 2016

Easter time / Wielkanoc

Regardless your beliefs - here comes the time of rebirth and the beginning of new life. Spring in nature and Easter in Polish tradition. Happy Easter!
Niezależnie od tego, co myślimy -  nadszedł czas odrodzenia i początku nowego życia. Wiosna w naturze i Wielkanoc w naszej tradycji. Wesołych Świąt!



Saturday, 19 March 2016

Welcome Spring! / Powitanie wiosny!

Spring? You mean just one? Oh no, there are three of them:
Wiosna? Ale jak, tylko jedna? No nie, u mnie są trzy:
 Yes, "Three Graces of Spring" - the newest, hot of the needle artwork from me. Just in time for the last day of Winter. If you wonder why there are three Spring ladies don't ask me - I have no clue. The basic idea was to play more with merging and gardens. And it looked rather dull at the beginning (mind you, it was in January, with short days and rather poor daylight):
Tak, "Trzy Wiosenne Gracje" - najnowsza praca, prosto spod igły. Akurat na ostatni dzień zimy. Nawet nie pytajcie dlaczego trzy - nie mam pojęcia. Chciałam po prostu jeszcze trochę popracować nad zagadnieniem przenikania w ogrodzie. I na początku wyglądało to słabo (w styczniu dni krótkie, a światło marne):
I wanted to focus on floral outfits just as if the Spring was literally entrancing the garden.
Chciałam się skoncentrować na kwiatowej sukience wiosny wchodzącej do ogrodu.
Hence the fantasy botanical style flowers seemed appropriate for her dress. Yes, I appliqued them randomly just filling the white space. But then it all went totally different:
Postawiłam na białą suknię w wymyślone, niby "botaniczne" kwiatki. Tak, po prostu je ponaszywałam zapełniając tło.
 You see? The merging process had started so I just went adding flowers and leaves layer after layer.
Widzicie?  Od razu wszystko zaczęło przenikać, ja tylko dodawałam kwiatków i liści, warstwa po warstwie.
So now it is rather crazy garden exploding with colors and stitches
No i wyszedł taki szalony ogród buchający kolorami i ściegami
But I guess that my graces have fun :) I had fun too - must be a thing about my dealing with grey days, instead of whining I keep adding colors:
Ale zgaduję, że gracje dobrze się bawią :) Ja też się dobrze bawiłam - to taki mój sposób na szare dni, zamiast narzekać dorzucam kolejny kolor:
 And I have another colorful news to share with you. Few weeks ago I was asked by a very nice person for a permission to use one of my works as an inspiration for her own textile piece. The artwork she was referring to was my art quilt from 2006 "Tulips":
A teraz jeszcze mam kolorową nowinkę. Kilka tygodni temu, zostałam zapytana przez przemiłą osobę czy nie mam nic przeciwko wykorzystaniu jednej z moich prac jako inspiracji do uszycia jej własnej. Chodziło o moje "Tulipany" (2006).
To say I was flattened is not enough - I was over the moon :) What's better than seeing your ideas live and resonating with viewers, inspiring them for making their own version? And yes, I love Małgorzata's Kreft tulips and I'm sure you will like them too - see them on her blog HERE.
So now Spring has no choice - it is her turn to impress us with her flowers, the real ones :)
Powiedzieć, że było mi miło to za mało - byłam wniebowzięta :) Cóż może być wspanialszego dla artysty niż widzieć swoje pomysły żywe, cieszące ludzi, i inspirujące do własnych interpretacji? Zwłaszcza tak pięknych jak ta Małgorzaty Kreft, która na pewno Wam się również spodoba - zobaczcie na Jej blogu TUTAJ 
No to teraz wiosna już nie ma wyboru - jej kolej na oszołomienie nas swoimi kwiatkami, tymi prawdziwymi :).



Monday, 22 February 2016

Lady in the garden / Dama w ogrodzie

One of ideas I wanted to develop in my art this year is "merging". I'm fascinated by the fact that what we see (literally or not) is usually the result of different elements merged so well that it is impossible to recognize them. But when we step back in time we can see the process  and suddenly all those elements are clearly seen and we are surprised by the diversity of them and the role they played. Sounds complicated? It's not so. If the lady on the picture above looks familiar you may remember another work of mine with similar lady:
Jednym z pomysłów, nad którymi chciałabym trochę popracować w tym roku, jest "przenikanie". Frapująca jest dla mnie świadomość, że to, co widzimy (dosłownie i w przenośni) zazwyczaj jest rezultatem połączenia wielu bardzo różnych elementów, które stopniowo zmieszały się ze sobą w nową jakość. Ale wystarczy cofnąć się odrobinę w czasie i cały proces staje się widoczny, a nas zaskakuje co się na niego złożyło. Brzmi skomplikowanie? A wcale nie jest. Jeżeli pani na zdjęciu powyżej wydaje Wam się znajoma to pewnie pamiętacie inną moją pracę z bardzo podobną damą.
 Yes, it is my heroine from Victorian patterned garden - see her story HERE. So now I revisited her with her garden in mind. She is long gone but old gardens are still here. And when you think about the story of an old garden it became obvious that it is the result of many "foot prints" left both by their makers and users. Those ladies are still there.
Tak, to moja bohaterka z wiktoriańskiego ogrodu - jej historię znajdziecie TUTAJ. Tym razem podeszłam do niej od strony ogrodu. Jej już dawno nie ma, ale stare ogrody są. I kiedy zastanowimy się nad historią takiego starego ogrodu to uświadamiamy sobie, że patrzymy na ślady pozostawione przez bardzo wiele osób, zarówno tych, którzy go tworzyli, jak i tych, którzy po nim chodzili. Te damy ciągle w nich są.
And I managed to capture one of them while merging into the garden :)
A mnie udało się jedną z nich uchwycić w momencie przenikania do tego ogrodu :)
It was a bit time consuming but it was a good time.
Trochę to było czasochłonne, ale miłe.
And if you like my "Lady in the garden", you can give her a call :) More prints HERE.
A jeżeli podoba Wam się moja "Dama w ogrodzie", możecie nawet z niej zadzwonić :) Więcej druków TUTAJ.

Friday, 12 February 2016

Quilting in Poland / Patchwork po polsku

Once upon a time (in 2000 to be exact) a nice feature about Polish quilter has been published in "The Quilting Quarterly", the journal of American National Quilting Association. With the funny subtitle "A band of one". No, I didn't ever consider myself as the only quilter in Poland, I just didn't know any. And I put here these big pictures of this article not only to show you my early works
I also want  you to read yourself what "quilting scene" in Poland looked like 16 years ago.
There was no scene at all :)
And now I'm writing this post while two of my works are hanging in the National Patchwork exhibition in Szczecin - . We came here with small steps. Starting with the very first, small exhibition in Kraków
through Berlin
to this
And this is just a small part of still growing group of Polish quilters. It took 16 years from literally nothing to quite a lot - fabric shops, quilt groups, School of Patchwork, workshops, quilting blogs, exhibitions and (soon to be)... the real guild!

Sunday, 7 February 2016

Winterland / Zimowa kraina


For the first time in my life (except the childhood) I was dreaming of a real Winter. You know what I mean - white snow, a bit of frost, bright sun and crispy air. Unfortunately this dream didn't come true - it is one of the warmest Winters I can remember. So I'm very happy that I made it myself  - welcome to my Winterland!
Po raz pierwszy w życiu (wyjąwszy dzieciństwo) marzyłam o prawdziwej zimie. Wiecie - śnieg, mróz, ostre słońce i trzeszczące powietrze. No cóż, to marzenie się nie spełniło - mamy chyba najcieplejszą zimę jaką pamiętam. Dlatego bardzo się cieszę, że sama sobie zrobiłam zimę - witajcie w Zimowej Krainie!
I started it this past Fall and called "Winter sampler" because I wanted to try all the different ideas for Winter landscapes.
Zaczęłam jesienią i roboczo nazwałam "zimowym samplerem", ponieważ chciałam wypróbować różne pomysły na przedstawienie zimowego krajobrazu.
As you can see it is all hand quilted and embroidered. Took some time but was a pleasure, especially on those grey, wet days.
Jak widzicie, pikowanie i haft ręczny w dużej ilości. Zajęło trochę czasu, ale było przyjemne, zwłaszcza w te szare, brejowate dni.
Please note, that the "laces" are not a real laces but my own stitches pretending to be lace :)
No i uwaga na "koronki", które są tylko haftami udającymi koronki :)
 And the beads - yes, it is heavily beaded too :)
I oczywiście koraliki - tak, dużo koralików :)
Some are hard to see so let's take another look:
Niektóre trudno zauważyć, więc spójrzmy z boku:
Yes, it was fun with no single bore moment - when I was tired with something I could easily jump to another part with different kind of handwork.
Naprawdę bardzo przyjemnie się nad tym pracowało - kiedy tylko czułam zmęczenie jakimś fragmentem, przechodziłam do innego, gdzie czekało coś zupełnie innego.
And here is how it all started:
A taki był początek:
It was fun but it is also good to have it done and move on to Spring!
Fajne to było, ale jeszcze fajniej mieć to skończone i ruszyć ku wiośnie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+